
Piotr Szalsza
W czerwcu mija 17 rocznica śmierci Bronisława Hubermana. Ponieważ zagadnienia dotyczące życia, działalności wirtuozowskiej i twórczości literackiej tego artysty są polskiemu czytelnikowi stosunkowo mało znane, Sekcja Tłumaczeń Lektoratu Języka Niemieckiego i Biblioteka PWSM w Katowicach wydały zbiór wykładów Hubermana pt. ,,Z warsztatu wirtuoza". W wykładach tych zawarł Huberman szereg ciekawych uwag na temat interpretacji i techniki gry skrzypcowej. Niniejszy artykuł jest wstępem do publikacji Biblioteki PWSM.
Bronisław Huberman urodził się 19 grudnia 1882 w Częstochowie. Rodzice jego: ojciec Jakub, z zawodu adwokat i matka, Aleksandra, sami żyjąc w skromnych warunkach, pragnęli przynajmniej synowi zapewnić lepszą egzystencję. Marzyli o jego wielkiej karierze muzycznej. Jej początek Huberman opisuje dokładnie w zbiorze ,,Z warsztatu wirtuoza". Pierwszymi jego poważnymi nauczycielami byli znani pedagodzy Konserwatorium Warszawskiego: Mieczysław Michałowicz i Izydor Lotto. Przygotowany przez Michałowicza 7-letni chłopiec wystąpił publicznie po raz pierwszy w ramach wieczoru zorganizowanego dla celów dobroczynnych. Warto zwrócić uwagę, że po pół roku nauki, młody Huberman grał już VII Koncert Rodego, będący dziś w programie nauczania siódmej klasy szkoły podstawowej.
Bardzo ważne wydarzenie nastąpiło w życiu Hubermana w 1892 roku: będąc w towarzystwie ojca w Berlinie, przedstawiony został Józefowi Joachimowi. Ten, po przesłuchaniu, z miejsca przyjął go do swojej klasy. Studia u Joachima, choć trwały tylko pół roku, miały, jak się okazało, decydujący wpływ na ukształtowanie się osobowości artystycznej młodego Hubermana. Huberman niejednokrotnie wspominał później, że jego inwencja interpretatorska tu właśnie miała swoje źródło. Poza tym Joachim umożliwił mu pierwsze występy zagraniczne. W 1893 r. Huberman występował przed publicznością słynnych uzdrowisk Marienbadu, Karlsbadu, Ischl. Wkrótce potem przyszła kolej na Paryż, Wiedeń, Amsterdam, Brukselę, Londyn. W Londynie w 1894 r. poznaje Adeline Patti. Ich wspólny występ w rok później w Wiedniu - to nowy triumf młodego wirtuoza. Sędziwy Brahms, po wysłuchaniu Koncertu skrzypcowego D-dur w wykonaniu dwunastoletniego malca, przepowiada mu wielką karierę. Królowa Rumunii nadaje Hubermanowi tytuł Królewskiego Wirtuoza. Hrabia Zamoyski ofiarowuje mu skrzypce Stradivariusa. Instrument starego włoskiego mistrza otrzymuje w prezencie również od cesarza Austrii, Franciszka Józefa. Wkrótce nastąpił też pierwszy wyjazd za ocean do USA.
W ten sposób zdobył Huberman sławę i pozycję jednego z najwybitniejszych skrzypków swojej epoki. Koncertował bardzo dużo. Znany był przy tym z niebywałej kondycji fizycznej i psychicznej. Kroniki tamtych lat podają, że w roku 1902, w Monachium, w ciągu 6 wieczorów wykonał 18 koncertów skrzypcowych.
Bawiąc w 1906 r. w Berlinie Huberman po raz ostatni spotkał się z Joachimem. Głęboko przeżył śmierć wielkiego mistrza (1907). Na pewien czas poświęcił się pracy teoretycznej. Jej efektem jest wydany w Wiedniu w 1912 r. zbiór wykładów ,,Z warsztatu wirtuoza". Nie zawierają one ściśle teoretycznych wywodów: mamy to do czynienia z literacką impresją. Przy tym udało się Hubermanowi przekazać szereg interesujących myśli, które do dzisiejszego dnia nie straciły swej aktualności.
Rokiem 1912 można by w pewnym sensie zamknąć pierwszy etap drogi wielkiego artysty - etap edukacji. Chociaż o definitywnym zakończeniu edukacji nigdy nie można mówić, zwłaszcza w odniesieniu do Hubermana, artysty żywiołowego, ekstatycznego, często szukającego inspiracji dopiero na estradzie. Jest jednak rzeczą pewną, że Huberman doszedł wówczas do zupełnej niezależności w operowaniu dwoma kryteriami - formy i treści. Poprzez opanowanie techniki w sposób wirtuozowski otworzył sobie drogę do interpretacji.
Nowe nasilenie podróży artystycznych Hubermana przypada na lata dwudzieste. Wzrasta w tym czasie jego zainteresowanie muzyką kameralną. W swoim czasie słynne było Trio: Huberman, Friedman, Casals. Ich wiedeńskie występy w r. 1927 stanowiły rewelację sezonu muzycznego. W 1929 r. odbyła się pierwsza wizyta Hubermana w Palestynie. W latach dwudziestych Huberman poświęcał się również pracy pedagogicznej. Krótko uczyła się u niego Irena Dubiska, studiowali tu także skrzypkowie, którzy do dziś zasilają Orkiestrę Symfoniczną w Tel Avivie.
Huberman był nie tylko genialnym skrzypkiem, ale wszechintelektualistą. Interesowały go problemy medycyny, biologii, muzykologii. Dowody tych zainteresowań - to liczne artykuły, co prawda poświęcone tematyce muzycznej, ale tak bardzo związane z wyżej wymienionymi dziedzinami, że pozwalają ocenić głęboką wiedzę autora.
Osobnym zagadnieniem interesującym Hubermana były problemy polityczne. Śmiałe koncepcje Stanów Zjednoczonych Europy, choć utopijne, ale mające swe źródło w umiłowaniu pokoju i przyjaźni, ukazują Hubermana jako humanistę i internacjonalistę. Swoje polityczne rozważania zawarł on w wydanej w roku 1932 książce ,,Ojczyzna Europa". Szczególnego znaczenia nabierają jego poglądy, gdy zastanowimy się nad ówczesnymi wypadkami historycznymi. Zadziwiająca jest orientacja polityczna i poczucie realizmu Hubermana. We wrześniu w liście do Furtwänglera, Huberman odmawia przyjazdu na koncerty do Niemiec. Artysta pisze:
,,Drogi Przyjacielu,
W pierwszym rzędzie proszę mi pozwolić na wyrażenie podziwu dla odwagi i zaciętości, z jaką Pan prowadził kampanię ratowania sztuki koncertowej przed groźbą jej zagłady ze strony rasistów. Gdy do pańskiej akcji, prowadzącej do pozytywnego rezultatu, a przy tym, jedynej w dzisiejszych Niemczech, dodam postawę Toscaniniego (rezygnacja z Bayreuth), Paderewskiego (paryskie koncerty dobroczynne dla uchodźców) oraz braci Busch [1], wtedy ogarnia mnie uczucie dumy, że i ja mogę nazwać się muzykiem.
Ale właśnie te wzory wysokiego poczucia obowiązku powinny wszystkich kolegów powstrzymać od jakichkolwiek kompromisów zagrażających naszym celom. Choć uzyskane przez Pana oświadczenia rządu przedstawiają w chwili obecnej granicę tego, co chwilowo jest osiągalne, nie mógłbym uważać ich za wystarczającą podstawę dla mojego ponownego udziału w niemieckim życiu muzycznym.
Moje stanowisko opieram na następujących, zasadniczych, rzeczowych, ludzkich i etycznych rozważaniach:
Rząd uważa, że zasadę selekcji najwyższych osiągnięć musi wysunąć jako decydującą w muzyce, i zresztą w każdej innej dziedzinie sztuki.
Podkreślenie tego w zasadzie oczywistego faktu byłoby bezsensowne, gdyby z niego nie wynikało, że we wszystkich pozostałych dziedzinach kultury pozostawiono w mocy nierealną lecz istniejącą selekcję rasową. Ponadto nawet wewnątrz tej ograniczonej do sztuki zasady selekcji według umiejętności powstaje nierozwiązalna sprzeczność. W pojęciu kultury artystycznej w ogólności mieszczą się w pierwszym rzędzie instytucje pedagogiczne i zbiory sztuki. Natomiast istotnym składnikiem kultury muzycznej są przecież państwowe i miejskie teatry muzyczne, nie doszło jednak do mojej wiadomości, żeby zamierzano obecnie zatrudnić na nowo tych dyrektorów muzeów, kapelmistrzów i nauczycieli muzyki, których zwolniono z powodu żydowskiego pochodzenia, poglądów politycznych lub nastawienia apolitycznego.
Chodzi tu więc tylko o wprowadzenie na nowo zasady umiejętności w sztuce, w żadnym wypadku nie o sztukę w ogóle, ani też o całą dziedzinę muzyki. Jedynie w ramach życia koncertowego przewidziane jest przywrócenie wolnej konkurencji owych prawdziwych artystów, którzy mają zapełnić estrady. Przy tym każda ważniejsza impreza koncertowa posiada liczną, międzynarodową publiczność, podczas gdy badacz i nauczyciel tylko z okazji jubileuszów występują z wynikiem swej pracy przed publicznością. W ten sposób nieliczne grono zaangażowanych, zagranicznych, względnie żydowskich artystów, mogłoby przed całym światem dowieść, że w Niemczech sprawy kultury stoją na dobrym poziomie. Zaś niemiecka dokładność stosowałaby coraz to nowe definicje w sprawie czystości rasy - wobec niedojrzałych jeszcze adeptów sztuki w szkołach, pracowniach itd.
Wiem, że Panu, Szanowny Przyjacielu, taka perspektywa wydaje się równie niepożądana, jak większości niemieckich miłośników muzyki. Ten problem ma także stronę ludzko - etyczną. Chciałbym określić muzykowanie jako sposób artystycznego odtwarzania tego co najlepsze, najcenniejsze w człowieku. Czy można żądać całkowitego oddania się od artysty, który czuje, że podeptano jego godność ludzką i którego oficjalnie zdegradowano do roli pariasa? Czy można byłoby tego żądać z jednej strony od Ryszarda Wagnera, którego jednoznacznie udowodnione półżydowskie pochodzenie jest przemilczane przez urzędowych strażników niemieckiej kultury [2], z drugiej zaś strony od Mendelssohna, Antoniego Rubinsteina, Hermanna Leviego, Józefa Joachima - a im przecież ze względów rasowych, odmówiono zdolności rozumienia czystej niemieckiej muzyki".
Próbuje mnie Pan przekonać zdaniem, że ktoś musi zrobić porządek, aby przełamać dzielącą nas ścianę. Tak, gdyby tu chodziło o jedną ścianę w salach koncertowych. W tym problemie nie chodzi ani o koncerty, ani o Żydów, chodzi o najelementarniejsze zasady naszej europejskiej kultury: o wolność osobistą, uwolnioną od więzów kastowości i rasizmu.
Czy zdobycze naszych ojców, wywalczone majątkiem i krwią, znowu odzyskają swoją wartość - o tym zadecyduje nie gotowość jednostki, która jako pierwsza przełamie wszystkie opory, lecz - jak w przeszłości - sumienie i nieskrępowane zadanie ogółu społeczeństwa, które, raz rozbudzone, przełamie wszystkie opory, jak papierowe ściany. Przełamie potęgę natury.
Nie mogę zakończyć tego listu, by nie dać wyrazu najgłębszego bólu z powodu przyczyn, które oddaliły mnie chwilowo od Niemiec. Szczególnie odczuwam ten ból, jako przyjaciel moich niemieckich kolegów, jako interpretator niemieckiej muzyki, bardzo odczuwający brak niemieckiej publiczności. Największym dla mnie szczęściem byłoby spostrzeżenie rozpoczynających się, także poza dziedziną koncertową, przemian, które uwolniłyby mnie od udręki sumienia i uderzającej najgłębiej w moją duszę konieczności rezygnacji z Niemiec.
Z serdecznymi pozdrowieniami
Pański
Bronisław Huberman"
Sprawy stosunków w Niemczech poruszył Huberman również w Otwartym liście do intelektualistów niemieckich, zamieszczonym w marcu 1936 w ,,Manchester Guardian".
Protesty wielkiego artysty i społecznika nie ograniczały się bynajmniej do artykułów. Aktem protestu były zabiegi o zorganizowanie Palestyńskiej Orkiestry Symfonicznej w Tel Avivie. W sierpniu 1936 Huberman opuścił Wiedeń i zamieszkał w szwajcarskiej miejscowości Corsier Sur Vevey. Stąd pojechał do Palestyny, aby na miejscu zorganizować orkiestrę. Jego starania i trudy uwieńczone zostały sukcesem: 6 grudnia 1936 r. odbył się pierwszy koncert Palestyńskiej Orkiestry Symfonicznej. Zespół składał się z muzyków, którzy prześladowani przez reżim hitlerowski musieli opuścić Niemcy. Pierwszym koncertem dyrygował sam Arturo Toscanini. Program wypełniły następujące utwory: dwie uwertury Webera i Rossiniego, II Symfonia Brahmsa, VIII Symfonia Schuberta, uwertura do Snu nocy letniej Mendelssohna.
0 tym wielkim wydarzeniu, będącym w głównej mierze zasługą Hubermana, pisał ,,New York Times" w numerze z 27 grudnia 1936 r.: "Idea zorganizowania orkiestry wyszła przed rokiem od Pana Hubermana, gdy odwiedził Palestynę i postanowił przyjść z pomocą uchodźcom niemieckim i żydowskim muzykom, z których wielu dobrze znanych jest w świecie. Jego niesłabnące wysiłki trwały przez cały rok ubiegły i zostały wczoraj uwieńczone sukcesem".
W tych latach publiczność miast Afryki i Azji miała możność poznać Hubermana dzięki licznym jego występom. Podczas jednej z podróży, na Sumatrę, Huberman padł ofiarą wypadku samolotowego. Ucierpiały ręce artysty. Kontuzja okazała się na tyle groźna, że koncerty mógł wznowić dopiero po 2 latach. W 1940 r. wystąpił w Johannesburgu. Działania wojenne uniemożliwiły powrót do Szwajcarii. Huberman udał się do USA i tam pozostał do końca wojny. W Stanach Zjednoczonych nie czuł się jednak dobrze. Jeszcze w 1945 r. powrócił do swej szwajcarskiej posiadłości. W 1946 r. podziwiała go publiczność Brukseli. Wkrótce potem artysta złamał nogę. Źle zrośniętą trzeba było dwa razy łamać. Te przykre przejścia bardzo nadszarpnęły zdrowie i tak zmęczonego podróżami i koncertami Hubermana. W maju 1947 r. snuł z przyjaciółmi plany przyszłych koncertów. W czerwcu już nie żył. Zmarł 16 czerwca w swojej willi w Vevey.
Jego sukcesy artystyczne, postawa i działalność społeczna nagradzane były wielokrotnie. W okresie wiedeńskim został Huberman Honorowym Członkiem Towarzystwa Przyjaciół Muzyki tego miasta. Był Rycerzem Orderu Króla Leopolda, Orderu Legii Honorowej. Żydowski Instytut Religii w Nowym Jorku nadał mu tytuł Doktora Honoris Causa.
Wszystkie pamiątki i pisma, które pozostały po Hubermanie, mieszczą się obecnie w Centralnej Bibliotece Muzycznej w Tel Awiwie.
Przed drugą wojną światową artysta koncertował rokrocznie w Warszawie, dając w ten sposób dowód swego przywiązania do Ojczyzny. Lata edukacji, lata wielkich tournée i wreszcie lata drugiej wojny sprawiły, że życie Hubermana nie było spokojne i ustabilizowane. Wielkie zaangażowanie w sprawy polityczne i społeczne świadczy o humanizmie i dowodzi prawdziwej wielkości tego wybitnego wirtuoza, który przy tym ani na chwilę nie przestał być działaczem i społecznikiem, zawsze czułym na niesprawiedliwość i na ludzką krzywdę.
[1] Adolf Busch (1891) - niemiecki skrzypek, kompozytor. Fritz Busch (1890) - dyrygent. Od roku 1922 kierownik muzyczny Opery Drezdeńskiej. Bracia Busch dobrowolnie opuścili Niemcy po objęciu władzy przez Hitlera.
[2] Nieudowodniona plotka, która powstała jeszcze za życia Wagnera a oparta była na podobieństwie kompozytora do swego ojczyma L. Geyera.
Ten i wiele innych artykułów znajduje się w książce Piotra Szalszy Bronisław Huberman, czyli pasje i namiętności zapomnianego geniusza, Muzeum Częstochowskie, Częstochowa 2001.
Etiuda e- moll
Był Pastuszek bosy - Gabrysia Rubczyńska PSM ŻARY 2011
LAUREATKA VIII WOJEWÓDZKIEGO FESTIWALU KOLĘD I PASTORAŁEK ŻARY 2011
KOLOROWE DZIECI - GABRYSIA RUBCZYŃSKA
DZIEŃ BABCI - GABRYSIA RUBCZYŃSKA LIPINKI ŁUŻ 20.01.2012
LALECZKA Z SASKIEJ PORCELANY - GABRYSIA RUBCZYŃSKA
BARKA - GABRYSIA RUBCZYŃSKA
LULAJŻE JEZUNIU - GABRYSIA RUBCZYŃSKA 1 KL. MUZYCZNA
Wśród nocnej ciszy - Gabrysia Rubczyńska 1 KL. MUZYCZNA - 3 KL.PODSTAWOWA
SKRZYPCE - GABRYSIA RUBCZYŃSKA 1 KLASA PAŃSTWOWA SZKOŁA MUZYCZNA ŻARY JEJ 1 UTWÓRDodano: 6 tygodni 3 dni temu
Szkoła na klarnet cz. I i II - T.Hejda
Techniczna szkoła na klarnet cz.II - J.Madeja
Wybór etiu...
więcej
Dodano: 9 tygodni 1 dzień temu
Znakomite skrzypce 4/4, wykonane przez lutnika Arkadiusza Gromka w 2008 r, w bardzo dobrym stanie, c...
więcej
Dodano: 9 tygodni 1 dzień temu
Znakomite skrzypce 4/4, wykonane przez lutnika Arkadiusza Gromka w 2008 r, w bardzo dobrym stanie, c...
więcej
Dodano: 9 tygodni 4 dni temu
Absolwentka Akademii Muzycznej z rocznym doświadczeniem w nauczaniu skrzypiec udzieli prywatnych le...
więcej
Dodano: 9 tygodni 4 dni temu
Duet skrzypiec i gitary z wyższym wykształceniem muzycznym uświetni uroczystość ślubną. We ws...
więcej
Dodano: 9 tygodni 4 dni temu
Witam,
mam do sprzedania skrzypce lutnicze 4/4, nieznanego autora, szkoła niemiecka. Wymagają re...
więcej
Dodano: 10 tygodni 7 godzin temu
Od kilkunastu lat zajmujemy się profesjonalną aranżacją i edycją nut. Naszą jakość gwarantuj...
więcej
Dodano: 10 tygodni 4 dni temu
Oferuję naukę śpiewu klasycznego, oraz naukę prawidłowej emisji głosu z zachowaniem pełnej hi...
więcej
Dodano: 10 tygodni 4 dni temu
Udzielam korepetycji z kształcenia słuchu dla uczniów szkoły muzycznych 1 st. Oraz korepetycji z...
więcej
Dodano: 11 tygodni 2 dni temu
Sprzedam obój marki Sonora wyprodukowany w NRD ok. 1986. Zdjęcia prześlę na e-mail. Cena do uzgo...
więcej